Kościuszko nigdy nie bał się nawet najsilniejszego wroga

kociuszko-500x375

Jeden z najwybitniejszych znawców Powstania Kościuszkowskiego, Wacław Tokarz, w związku ze 100-leciem śmierci Naczelnika w 1917 r. napisał: „Dzieje schyłku Rzeczypospolitej oraz początków Polski porozbiorowej przekazały nam tylko jedną postać, która zdołała zyskać powszechną, niepodzielną cześć współczesnych i zgodną jednolitą miłość potomnych, Tadeusza Kościuszkę, a przecież w tejże samej epoce, u boku nieraz Naczelnika siły zbrojnej narodowej, czasami i przerastając go swą rolą i znaczeniem w kraju, działali ludzie wcale niepośledniej miary”.

Powstaje pytanie, w czym leży źródło tej wyjątkowej, przerastającej wszystkich i wszystko popularności Kościuszki? Nie ulega wątpliwości, że olbrzymią sławę dała mu miłość ojczyzny i jego wierna służba jako Naczelnika siły zbrojnej w insurekcji 1794 r. Kościuszko był zdecydowanym zwolennikiem republikanizmu, wychowanym na ideach amerykańskich, które wywarły wyjątkowy wpływ na całą jego osobowość. Był również konsekwentnym rzecznikiem dokonania w Polsce szybkiej i daleko posuniętej reformy stosunków włościańskich. Te silne i trwałe dążenia wypływały niewątpliwie z chęci wzmożenia siły obronnej kraju i jego żywotności bojowej. Kościuszko być może zbyt naiwnie wierzył, że przeniesiony na grunt polski republikanizm amerykański odrodzi siłę rycerską naszej szlachty, porwie za sobą mieszczan, a zmiana stosunków włościańskich powiększy znacznie energię wojskową narodu.

W przeciwieństwie do innych wodzów z okresu powstania listopadowego, np. gen. Jana Zygmunta Skrzyneckiego, który wielokrotnie mówił: „ja drugich Maciejowic nie urządzę”, Kościuszko stworzył jasny program, by bić się i zwyciężyć. Był wtedy tylko żołnierzem Rzeczypospolitej myślącym o jej ratunku, przekazującym lojalnie sprawę przyszłego ustroju reprezentacji narodowej w późniejszym okresie.

Kościuszko nigdy nie bał się nawet najsilniejszego wroga. Nie bał się przegranej, nie unikał brania na siebie odpowiedzialności, jak również nie unikał zagrożenia odniesienia ran czy śmierci na polach Szczekocin (6 czerwca 1794 r.) i Maciejowic (10 października 1794 r.). Wielokrotnie mylił się przy podejmowaniu decyzji, ale jako naczelnemu wodzowi nigdy nie brakowało mu inicjatywy i niezmordowania w szukaniu rozstrzygnięć. Do celu nie szedł drogą na skróty, ale wytrwale i spokojnie po linii prostej.
Powstaje dość istotne pytanie, czy Kościuszko jako gorący republikanin mógł wierzyć np. Napoleonowi, który podeptał republikę, pogardził demokracją, okuł w kajdany rewolucję, a marzył jedynie o zdobyczach i imperialnym panowaniu nad światem.
Na pieczęci z okresu Powstania Kościuszkowskiego widniały hasła „Wolność, całość, niepodległość”. A więc walczył on o wolność wszystkich – znaczy to, że nie wyłączał zamieszkujących państwo polskie innych narodowości, co oczywiście było hasłem amerykańskim.

Do walki za tę wolność powoływał pod broń wszystkich bez różnicy religii i języka. Naczelnik walczył o całość ziem polskich, a nie tylko o ich część. Walczył także o niepodległość bez zastrzeżeń i ograniczeń, będąc raczej żołnierzem, nie dyplomatą. Tragizm jednakże polskiego narodu polegał na tym, że Kościuszko musiał walczyć nie z jednym wrogiem, ale z trzema. Jako naczelnik postępował z żołnierskim honorem, szanował nawet gwałtem wymuszone traktaty rozbiorowe. Takiego człowieka oskarżono o jakobinizm, osaczono jak dzikiego zwierza, by nie wypuścić z matni aż do ostatecznej klęski, więzienia i śledztwa.
Wszystkie odezwy Kościuszki zawierają niezwykle głębokie myśli, z których należałoby wyciągnąć aktualne wnioski. Zwróćmy więc uwagę na jego odezwę z 21 maja 1794 r. z okazji ustanowienia Rady Najwyższej Narodowej: „Nie może się naród ocalić bez rządu, lecz rząd nie może być czynnym bez zaufania, posłuszeństwa i gorliwości ludu”.

Wielokrotnie zwracano uwagę u Kościuszki na prostotę, dobroć i umiłowanie ojczyzny, a zwłaszcza wszystkich jej mieszkańców bez żadnej różnicy. „Wszyscy równi jesteśmy – pisze w jednym z listów – bogactwa i wiadomość czynią tylko różnicę”. W innym liście stwierdza: „wzbudzić trzeba miłość kraju w tych, którzy dotąd nie wiedzieli nawet, że ojczyznę mają”. Na szerokiej podstawie ludowej oświaty i narodowego uświadomienia chciał budować nową Polskę.

Nie kończy się ta miłość na Polakach jednej mowy i wiary. Każe mu ona miłować wszystkie ludy zamieszkujące ziemie polskie, jakiegokolwiek języka i wyznania, i domagać się dla nich wszelkiej sprawiedliwości i równych praw. A więc zapewnia – schizmatyków Rusinów, że „wszelkie swobody będą mieć wspólnie z nami” i zwraca się do nich: „nie trwóżcie się, aby różnica obrządku przeszkadzała nam kochać was jak braci”. Gdy Żydzi, jak mówi Kościuszko – „starozakonni pamiętni na ziemię, w której się urodzili” – chcą oddział żołnierzy uformować, nie gardzi nimi, lecz chwali ich gorliwość. Nikogo więc nie odpycha, ani panów – szlachty, ani mieszczan, ani włościan, ani schizmatyków, ani Żydów, wszystkich przygarnia i chciałby „uszczęśliwić”. W ciągu powstania wielokrotnie powtarza, „że my walcząc o wolność wszystkich ziemi naszej mieszkańców uszczęśliwić pragniemy”.

W czasie powstania pojęcie „obywatel” rozszerzyło się na mieszczan i w pewnym stopniu na chłopów, pojęcie „ojczyzna” zaczynało być wspólne dla wszystkich mieszkańców naszego kraju. Powstała stosunkowo sprężysta administracja, a kraj przywykł do zorganizowanego wysiłku i patriotycznego poświęcenia. Kształtować się poczęło nowe wojsko, złożone z przedstawicieli wszystkich klas i warstw, w którym służba, niezależnie od pochodzenia społecznego, miała zapewnić prawo posiadania ziemi. Nowo ukształtowane wojsko nabierało tradycji i wiary we własne siły.

Jeden z wybitnych współczesnych historyków, Tadeusz Rawski, w przepięknych słowach dokonał charakterystyki głównych cech Tadeusza Kościuszki jako patrioty, Polaka i wodza. Napisał: „Jako człowiek Kościuszko wyróżniał się swą prawością i poczuciem obowiązku obywatelskiego, zaletami niezbyt częstymi w życiu XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej. Jako mąż stanu – wyczuciem potrzeb społecznych Rzeczypospolitej, przede wszystkim problemu chłopskiego, zrozumieniem, że pojęcie ‘obywatel’ winno obejmować wszystkie klasy i warstwy narodu, przeniesieniem na szczebel państwowy zasad praworządności oraz bezkompromisowej postawy w sprawie niepodległości. Jako organizator – sprecyzowaniem realizowanej w praktyce koncepcji narodowego wojska, ściśle współdziałającego z ludnością cywilną. Jako taktyk – umiejętnością dowodzenia kruchą armią powstańczą. Racławice i Warszawa byłyby laurem dla każdego wielkiego wodza. Jako strateg – sprecyzowaniem i realizacją nowej w Rzeczypospolitej koncepcji wojny narodowej. Był uosobieniem nowych, pozytywnych wartości, które zaczęły wypierać stare dziedzictwo Polski szlacheckiej”.

Również niedawno zmarły historyk wojskowości okresu powstania kościuszkowskiego Zdzisław Sułek w znakomitym artykule Tadeusz Kościuszko – wódz i reformator społeczny wyrażał się z największym uznaniem o dokonaniach Naczelnika. Historyk ten napisał: „Tadeusz Kościuszko, Najwyższy Naczelnik pierwszego powstania polskiego, a następnie przez długie lata duchowy przywódca narodu, był nie tylko wybitnym wodzem, walczącym ofiarnie o niepodległość ojczyzny, ale także wielkim demokratą, niestrudzonym bojownikiem o zniesienie poddaństwa, pańszczyzny i uwłaszczenie mas chłopskich. Te dwie linie jego działalności zawsze splatały się z sobą nierozdzielnie. Rozumiał bowiem dobrze, że ‘wolność nie może być obroniona, tylko ręką ludzi wolnych’. Walce o wolność – zarówno narodową, jak i społeczną – poświęcił całe swe życie”.

Strategię Kościuszki cechowały duża zaczepność i konsekwentne dążenie do zniszczenia siły wroga. Podległym sobie dowódcom polecał stale atakować i niepokoić przeciwnika, zadawać mu straty. Niezwykle ważną rolę w przebiegu działań wojennych odgrywała strategia wybuchów powstań w poszczególnych regionach. Wybuch powstania w Warszawie (17 kwietnia 1794 r.) ocalił w pewnym sensie korpus Kościuszki od zniszczenia w okresie poracławickim. Wybuch powstania wielkopolskiego (20 sierpnia 1794 r.) spowodował zaprzestanie oblężenia stolicy przez wojska pruskie i rosyjskie (5 na 6 września 1794 r.).

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go nabyć w naszym kościele.

Komentowanie jest wyłączone