Refleksje na początek listopada

W Uroczystość Wszystkich Świętych i następującym po niej Dniu Zadusznym tłumnie nawiedzamy groby naszych bliskich, polecając dusze Miłosiernemu Bogu. Miejsce spoczynku przyozdabiamy kwiatami – znakiem naszej wiary w życie wieczne oraz zniczami i lampkami, symbolizującymi wieczną światłość. I tak od niepamiętnych czasów rokrocznie kultywujemy tę piękną tradycję… Jak dobrze, że Kościół w swej mądrości ustanowił Dzień Zaduszny! To święto tych, którzy przeszli już przez próg śmierci, są pewni zbawienia, lecz potrzebują jeszcze oczyszczenia, by móc wejść na Niebieskie Salony. Zaduszki przypominają nam, że oni właśnie, by dostąpić łaski oglądania Boga twarzą w twarz, potrzebują naszej pomocy – modlitwy, jałmużny, pokuty a nade wszystko Mszy Świętej w ich intencjach.

 Czyściec istnieje!

Gdzież to w zaświatach znajdują się ci, którzy potrzebują naszej pomocy? Oczywiście w Czyśćcu. Kościół potwierdził naukę o Czyśćcu na trzech soborach – lyońskim pierwszym, florenckim oraz trydenckim – nakazując równocześnie obowiązek modlitwy za dusze czyśćcowe. Ale przecież – powie ktoś – są tacy, którzy nie uznają nauki o czyśćcu, a modlą się za zmarłych… Ot, choćby prawosławni. Myśląc o tym problemie zadaję sobie pytanie: za jakie dusze modlą się nasi nieuznający Czyśćca prawosławni? Czy za te, które są w piekle? Przecież to już zbyteczne, bo żadna modlitwa im nie pomoże. Zgodnie bowiem ze słowami Zbawiciela, piekło jest wieczne i nie zmienią tego żadne, mające nam poprawić samopoczucie, teorie o „pustym piekle” tudzież „piekle czasowym”. Zatem modlitwa za tych, którzy są potępieni nie jest ich w stanie z piekła wyzwolić. Niestety… Z kolei modlitwy za tych, którzy są w Niebie są niepotrzebne.

Dusze zbawionych obfitują we wszelkie dobra, zatem nasze modlitwy i ofiary są im już niepotrzebne. W związku z powyższym jasnym się staje, że powinniśmy się modlić za tych, którym nasza modlitwa może pomóc. I dusze te przebywają w Czyśćcu. Czy jest to miejsce, czy raczej stan duszy, sprawa drugorzędna. Ważne, że z Czyśćca – który jak sama nazwa wskazuje oczyszcza dusze z wszelkich plam i złych przywiązań – prowadzi jednokierunkowa droga do Nieba. Cierpiące w Czyśćcu dusze nic dla siebie zrobić nie mogą, dlatego potrzebują i wyczekują naszej pomocy. Ale równocześnie te same dusze mogą za to wypraszać nam łaski – warto o tym pamiętać. Święta Katarzyna z Genui, której Pan Bóg dał poznać, czym jest Czyściec, pisze, że wielkość tamtejszych kar równa jest piekielnym. Z tą różnicą, że jest to cierpienie oczyszczające.

Warto wyobrazić sobie jak bolesne – ale też oczyszczające – jest „odklejanie się” na przykład od jakiegoś nałogu, by móc wejść do Krainy Życia. Trzeba jednak podkreślić, że równocześnie ta sama św. Katarzyna dodaje, iż mieszkańcy ziemi nie mogą sobie nawet wyobrazić takiej radości, jaką odczuwają dusze czyścowe, które z każdym momentem (trudno jest w tym miejscu mówić o czasie, gdyż rzeczywistość po drugiej stronie życia jest poza czasem) przybliżają się do Wiecznej Radości.

Co mówi Pismo Święte?

Prawda o Czyśćcu ma wielu wrogów – szczególnie we wspólnotach protestanckich. Członkowie tych wspólnot zarzucają katolikom wiarę niezgodną z Pismem Świętym. Mówią: przecież Biblia nic nie mówi o czyśćcu. No tak, słowo Czyściec expressis verbis w Biblii nie pada ani razu, a jednak na Jej kartach znajdziemy fragmenty, które o Nim mówią. I to już w Starym Testamencie. W drugiej Księdze Machabejskiej (2 Mch 12, 42-45) ukazany jest dowódca wojsk Juda Machabeusz, który widział bałwochwalstwo żołnierzy, którzy zginęli.

Wierząc w zmartwychwstanie, wiedział, że potrzebują duchowej pomocy. Zebrał więc pieniądze i wysłał je do Świątyni w Jerozolimie, aby złożono ofiarę za ich grzechy. Był to swoisty rodzaj modlitwy i przebłagania za grzechy zmarłych. W Nowym Testamencie o możliwości tudzież niemożliwości odpuszczenia grzechów w przyszłym wieku (czyli już po  śmierci, w Czyśćcu) mówił sam Pan Jezus: Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym [wieku] (Mt 12,32). W tym miejscu warto też przypomnieć, że o Czyśćcu wyraźnie mówiła w Fatimie Najświętsza Maryja Panna! Odpowiadając na pytania Łucji powiedziała o pewnej 18-letniej dziewczynie – Amelii – że będzie przebywać w Czyśćcu do końca świata…

Obowiązek modlitwy za zmarłych

Warto pamiętać, że już w starożytności chrześcijanie modlili się za zmarłych. Szczególne modły zanosili przed Boży Tron w trzeci, siódmy i trzydziesty bądź czterdziesty dzień po śmierci, a także w rocznicę zgonu. W roku 998 św. Odylon, opat z Cluny, nakazał modlić się za wszystkich zmarłych 2 listopada. Odtąd ten lokalny zwyczaj zaczął rozpowszechniać się na całe zachodnie chrześcijaństwo. I tak, w Rzymie o modlitwach za zmarłych 2 listopada księgi liturgiczne wzmiankują już w pierwszej połowie XIV wieku, a w Polsce kalendarz cysterski z Lądu z XII wieku. Natomiast zwyczaj urządzania procesji na cmentarz zaczął pojawiać się w Polsce od XIV wieku. Już wtedy procesję tę urządzano albo w uroczystość Wszystkich Świętych w godzinach popołudniowych albo przed południem w Dzień Zaduszny.

Z kolei w Hiszpanii w końcu XIV wieku pojawił się zwyczaj odprawiania trzech Mszy Świętych w Dzień Zaduszny. Ojciec Święty Benedykt XV ze względu na liczne ofiary pierwszej wojny światowej w 1915 roku zezwolił na tę praktykę w całym Kościele rzymskokatolickim. Tak oto w Kościele katolickim listopad, a zwłaszcza jego pierwsze dni, stały się czasem szczególnej pamięci i modlitwy za dusze czyśćcowe.
Módlmy się więc za dusze czyśćcowe, wśród których są nasi bliscy, przyjaciele, znajomi, kapłani i zakonnicy, politycy których lubiliśmy i szczerze nie znosiliśmy…  Zróbmy dobry uczynek – pamiętajmy o nich! Oni będą nam wdzięczni i będą za nami orędować. Módlmy się  też za tych, o których nikt nie pamięta – szczególnie za bezimiennych poległych w obronie naszej Ojczyzny. I dziękujmy Bogu za Dzień Zaduszny. Według wizji różnych mistyków, podczas tego dnia mnóstwo dusz opuszcza Czyściec, by móc na Niebieskich Salonach stanąć twarzą w twarz ze Stwórcą.

autor: Bogusław Bajor
korekta: ks. Rafał Zyman

Komentowanie jest wyłączone